Kilka chwil wcześniej siedziałem na brzegu Cybiny i przyglądałem się dwóm zimorodkom, które jak niebieskie strzałki przecinały przestrzeń. O ich sfotografowaniu mogłem jedynie pomarzyć. Nawet nie to, że nie mam do tego dobrego obiektywu - ja nie mam po prostu takiego refleksu. Zimorodki to jest kompletnie inna liga. Przeniosłem się z meandrów Cybiny nad Staw Olszak. Latam tam za każdym razem, gdy przyjeżdżam do Warzelni.
Ale dopiero tamtego ranka wszystko ułożyło się w spójną całość. To czasami tak jest, że trzeba w jakieś miejsce wrócić -dziesiąt razy i dopiero wówczas zauważy się szczegół, który zrobi zdjęcie.
Tak było w tym przypadku. Grążele na spokojnej tafli wody, wczesnym rankiem. Wystarczyło wcisnąć spust migawki na kontrolerze, a potem zdjąć kolor.
